15.02.2015

Tagi:

Nie powołuj się na „prostytucję”!

512px-Censored_stampW świadomości społecznej utrwalił się mit, że w przypadku kontroli dochodów z nieujawnionych źródeł przychodów lub nieznajdujących pokrycia w ujawnionych źródłach wystarczy powołać się na przychody z „prostytucji” by zalegalizować te przychody i nie płacić sankcyjnej stawki 75%.

 

Nie jest to prawdą. Aby urząd uznał takie źródło przychodów trzeba podać dane klientów, daty, miejsca, kwoty. Urząd przesłucha wskazanych klientów. Tylko jeśli ich zeznania będą wiarygodne oraz z ich deklaracji podatkowych będzie wynikało, że dysponowali nadwyżką środków pieniężnych a także z całokształtu materiału dowodowego będzie wynikało, że takie czynności miały miejsce urząd może uznać taki dowód za wiarygodny. W praktyce to się w zasadzie nie zdarza.

 

Czasem podatnicy mimo, iż dysponują wiarygodnymi dowodami dokumentującymi uzyskany przychód powołują się na prostytucję ponieważ w ich ocenie to natychmiastowo zakończy postępowanie w sposób dla nich korzystny.

Powołanie się na takie źródło przychodów niesie za sobą dalsze konsekwencje. W przypadku gdy nie mamy danych klientów, lub ich zeznania okażą się niewiarygodne wpływa to negatywnie na wiarygodność pozostałych dowodów zgłoszonych w postępowaniu. Negatywne skutki takiego działania są później trudne do naprawienia.

Próby samodzielnego prowadzenia sprawy w przypadku kontroli dochodów z nieujawnionych źródeł przychodów lub nieznajdujących pokrycia w ujawnionych źródłach najczęściej skutkują popełnieniem szeregu błędów. Niektóre z nich, jak właśnie powoływanie się na „prostytucję”, zmniejszają szanse na pozytywne rozstrzygnięcie sprawy. Zwłaszcza w przypadku nieujawnionych źródeł przychodów bardzo duże znaczenie ma etap, w którym profesjonalny pomocnik przejmie prowadzenie postępowania. Im wcześniejszy etap tym większe szanse na pozytywne rozstrzygnięcie sprawy.